Dlaczego czystek?
Czystek ma wiele zastosowań:
-ma dużo polifenoli, czyli lotnych substancji, które zmieniają zapach ciała pupila i stanową go mniej podatniejszym na pasożyty takie jak; kleszcze, pchły i komary,
-wzmacnia odporność,
-wycisza reakcje alergiczne,
-pozytywnie stymuluje pracę wątroby i trzustki,
- nie jest toksyczny, ani szkodliwy
Dlaczego my zdecydowaliśmy się na podawanie go?
Przede wszystkim ze względu na plagę kleszczy. Co roku jest ich coraz więcej, co jest bardzo niepokojące. Widząc, że Sco po spacerze przynosi po 20 kleszczy miałam dość. Niestety, podawany od lat Fiprex przestał działać (nie tylko Fiprex, większość preparatów przestała działać, kleszcze się na nie uodporniły :/ ). Zakup okazał się strzałem w dziesiątkę! Podajemy go codziennie mniej więcej od sierpnia i od tej pory ŻADNEGO KLESZCZA!
Jak, ile i jak często podawać?
Czystek podajemy codziennie. Jedna płaska łyżeczka na 5 kg masy ciała ( czyli na Scooba wychodzi nieco ponad dwie łyżeczki). Można go podawać w postaci sypkiej do np pokarmu, wymieszać z odrobiną serka czy bezpośrednio na rękę wziąć i dać psu. Sco UWIELBIA czystek! Dosypuje mu do jego posiłku, ale bardzo lubi go jeść z ręki ( tak wiem, dziwny pies :P ). Można też parzyć go i podawać w formie herbatki, ponoć jest nawet skuteczniejszy. Słyszałam też, żeby sparzyć go, wlać do spryskiwacza i spryskać psa. Zrobiłam tak raz i pies kleszczy nie miał. Myślę, że nieważne w jakiej formie się go poda, on i tak będzie działać. Więc po prostu sprawdźcie, jaka forma bardziej przypasuje Waszemu psu. :D
Gdzie go kupić i za ile?
Ja kupuje w aptece, zwykły, sypki . Kosztuje ok 10-17 zł (zależy w jakiej aptece) za 100 g. Można tez kupić czystek firmy Pokusa z lini Raw Diet Line, kosztuje ok 16-20 zł ( zależy na jakiej stronie) za 150 g. Jest też wersja max 700 g za ok 70 zł. Ten z Pokusy jest bardziej zmielony. Więc jeśli Wasz pupil nie przepada za czystkiem to polecam ten z Pokusy, jest mniej wyczuwalny.
na zdj czystek z apteki
Podsumowanie
Polecam Wam spróbować podawać go Waszym pupilom, nawet jeśli nie zasmakuje, albo nie będzie działał ( bo przecież każdy pies jest inny ). U Nas jak pisałam wyżej, okazał się strzałem w dziesiątkę z czego naprawdę się ucieszyłam, bo na początku byłam sceptycznie nastawiona do tego "wynalazku".
FOT; Julia Łętowska Photography
Dziękujemy za dotarcie do końca i pozdrawiamy!
J&S






